Wednesday, May 14, 2008

Polish Pilots of the RAF Monte Casino Italy IraQ Poland had been betrayed

Polish Pilots of the RAF Monte Casino Italy IraQ Poland had been betrayed


Adam Aston - Czerwone maki na Monte Cassino, 1944



Monte Cassino 1944 Polish Soldiers


The Warsaw Uprising 1944 / Powstanie Warszawskie



Polish contribution to World War II:

1.Replicas of the German Enigma cipher machine had been produced at the start of 1933 to the specifications of Polish mathematician-cryptologist Marian Rejewski.

2.Józef Kosacki invented the Polish mine detector, which would be used by the Allies throughout the war.

3.The Vickers Tank Periscope MK.IV was invented by engineer Rudolf Gundlach and patented in 1936. It was copied by the British, Soviet and German used in most tanks of WW II.
ferdovit says:


Polish designation pistolet wz. 35 Vis, often simply called the Radom in English sources) is a 9 mm caliber. Originally designed by Piotr Wilniewczyc and Jan Skrzypiński in 1930, it was adopted in 1935 as the standard handgun of the Polish Army. Beetwen 1939-1945, 312,000 - 380,000 VIS pistols were produced and used by the German paratroopers and police. Radom was very accurate, stable and generally regarded as one of the best military pistols of that period

Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki
Otaczał blaskiem potęgi i chwały.

Coś ją osłaniał tarczą swej opieki
Od nieszczęść, które pognębić ją miały.

Przed Twe ołtarze zanosim błaganie:
Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie

Long live Poland!
Polska sie porzebuje ochlapow I jalomuzny od Prezydenta USA Georga Busha.
Polska sie porzebuje ochlapow I jalomuzny od Prezydenta USA Georga Busha.

Prezydent Polski zaznaczył, że współpraca Polski z USA "sięga głęboko". - Jestem głęboko przekonany, że w ciągu najbliższych lat, ze względu na inicjatywę związaną z tzw. tarczą antyrakietową, będzie sięgać jeszcze dalej - oświadczył Prezydent Lech Kaczyński.
Ja jednak sądzę, że jeszcze dalej do kieszeni polskiego podatnika, niż to sobie wyobraża prezydent RP.

Dzień wcześniej rzecznik Pentagonu, Geoff Morrell w żałosny i cyniczny sposób krytykował rząd polski za wypowiedzi jego przedstawicieli sugerujące, że Warszawa wcale nie spieszy się z decyzją co do ewentualnej zgody na umieszczenie w Polsce bazy amerykańskiej obrony antyrakietowej ("dziurawej tarczy"). Systemu, który tak naprawdę nie został jeszcze dobrze przetestowany, a skuteczność jego wynosi niecałe 80%.

Nie bardzo rozumiem ten pośpiech. Zagrożenia te mogą nastąpić, albo i też nie, za kilka lat, bo dzisiaj one nie występują, a irańskie rakiety nie są w stanie dolecieć nawet do Europy. Czy ponaglanie związane jest z przewidywaną wcześniejszą jeszcze za tej kadencji prezydenckiej interwencją na Iran?


Jak Pisze amerykanski dzinnikarz

Gregory Akko:

Dzień wcześniej rzecznik Pentagonu, Geoff Morrell w żałosny i cyniczny sposób krytykował rząd polski za wypowiedzi jego przedstawicieli sugerujące, że Warszawa wcale nie spieszy się z decyzją co do ewentualnej zgody na umieszczenie w Polsce bazy amerykańskiej obrony antyrakietowej ("dziurawej tarczy"). Systemu, który tak naprawdę nie został jeszcze dobrze przetestowany, a skuteczność jego wynosi niecałe 80%.

Nie bardzo rozumiem ten pośpiech. Zagrożenia te mogą nastąpić, albo i też nie, za kilka lat, bo dzisiaj one nie występują, a irańskie rakiety nie są w stanie dolecieć nawet do Europy. Czy ponaglanie związane jest z przewidywaną wcześniejszą jeszcze za tej kadencji prezydenckiej interwencją na Iran?

Walka o fundusze na Anti-Ballistic Missile (ABM) w wysokości 10 mld dol. rokrocznie rozstrzygnęła się już w ubiegłym roku w głosowaniu obu izb, a tylko ograniczono przewidywane wydatki na instalowanie sytemu we Wschodniej Europie.

Biznesowe i pozytywne rozumowanie przedstawiciela polskiego rządu dotyczące pomocy USA w modernizacji jej sił zbrojnych, zostało zinterpretowane negatywnie przez przedstawiciela Pentagonu. Geoff Morrell zwrócił uwagę, że administracja prezydenta Busha wyłożyła już na pomoc wojskową dla Polski 750 milionów dolarów. Polacy są największym w Europie beneficjentem naszej pomocy militarnej. To dalece przekracza pomoc dla jakiegokolwiek innego kraju w Europie - powiedział.

Alex Bajan pisze: 750 Mld dolarow jest nieprawdziwa, poniewaz Amerykanie licza w to zawyrzone ceny czesciowego transportu polskiej armii do Iraku I Afganistanu. Faktycznie Polska dostaje rocznie of 29 mln do 45mln rocznie czesciowo w urzywanym sprzecie wojkowym.
Theba tez pomietac miliardowa pomoc wojskowa dla Israela ktora jsest 80-100 razy wieksza niz dla Polski. Nie mozna tez zapominac miliadow dolarow dla Egyptu, Pakistanu, Jordanii czy Turcji, ktora odmowila akcesu jej terytorium do ataku na Iraq.
A milardowa pomoc wojkowa I tak dostaja.
Trzeba tutaj spomniec niesamowite poswiecenie sie Polskich rzolniezy jednostki specialnej " GROM " ktora to w momencie ataku na IRAQ zabezpieczyla zaminowany glowny port Iracki do przeladunku ropy naftowej.
No I co mymy z tego?

Polska I Polskie firmy wydobywcze nie znalazly na liscie lukratywnych kontraktow na wydobycie I rozwoj zloz ropy I gazu Irackiego.
Caly koszt dla podatnika Polskiego to ponad 2 Milardy dolarow, czyli 2/3 calego zadluzenia polskich szpitali. A o tym nikt nie mowi, poza malymi wzmiankami na ostatnich stronach gazet w Polsce.
Rosja. Ktora nie przyczynila sie do wyzwolenia Iraku dostaje teraz wiele kontraktow. A przeciez to my Polacy mielismy dlugoletnie bardzo dobre stosunki handlowe w Iraku, mielismy tysiace proskich specjalistow, fachowcow w Iraku przed rozpoczeciem dzialan wojennych. A teraz zero. I gzie tu jest sprawidliwosc na tym swiecie?

Jak pisze Profesor Pogonowski z USA: Kartel Rosji i Iranu prawdopodobnie podzieliłby rynek energetyczny tak, żeby Rosja sprzedawała na rynku europejskim, a Iran w Azji, co wzmocniłoby pozycję Rosji w Europie. Iran pod naporem osi USA-Izrael, może musieć zrezygnować z konkurowania z Rosją na rynku europejskim, co utrudnia plany dywersyfikacji dostaw paliwa do Europy. Tak, więc rozgrywka w Afganistanie, jest kluczem do zasobów energii Azji Środkowej i USA uważa tę rozgrywkę jako ważną, a nie drugorzędną. W rozgrywce tej Polacy nie są partnerami ale wyłącznie pionkami i giną za obce interesy


Szturm na platformę naftową w Um-Kasr.

Pisze: Dariusz Rembelski
Oto niepublikowany dotąd film ze zdobycia przez komandosów GROM irackiego terminalu naftowego w Um-Kasr, na początku wojny w marcu 2003 roku! Zdjęcia były kręcone w ogniu walk. Na filmie wypowiadają się po raz pierwszy żołnierze, którzy brali udział w tej misji. Poznaj prawdziwą historię GROM!

Ta operacja była majstersztykiem w wykonaniu komandosów z GROM. W Iraku nie można było sobie pozwolić na najmniejszy błąd. Platforma przepompowująca ropę w porcie Um-Kasr była zaminowana. Trzeba było ją przejąć jak najszybciej, gdy tylko Amerykanie uderzyli na Irak.

"Gdyby ktoś z Irakijczyków nacisnął w czasie akcji detonator, wszyscy jak jeden mąż poszlibyśmy do nieba. Katastrofa byłaby niewyobrażalna. Tam były setki tysięcy ton ropy, którą przetankowywano na statki" - opowiada żołnierz GROM, który brał udział w tej akcji.

Zanim jednak do niej doszło, komandosi wylali hektolitry potu na ćwiczeniach. Całymi dniami trenowali na amerykańskich lotniskowcach, które przypominały swoją budową platformę w Um-Kasr.

Dzień i noc to samo. Desant ze śmigłowca i z pokładu pontonów. Jeden fałszywy krok czy ruch i można było runąć z wysokości wieżowca do morza lub na metalowy pokład.

W tym czasie pełne ręce roboty mieli snajperzy, którzy z palcami na spustach karabinów zabezpieczali swoich kolegów. Oni po prostu z helikopterów widzieli więcej niż ich koledzy, na których za każdym rogiem mogła czaić się śmierć.

Żołnierze GROM wiedzieli, że ich życie zależy od perfekcyjnego rozeznania obiektu, który mają zdobyć. Dlatego na pustyni powstała specjalna makieta na piasku. Tu każdy z nich poznawał centymetr po centymetrze platformę, którą mieli zdobyć.

To jednak nie wszystko. Żołnierze zdobywali doświadcznie podczas zatrzymywania statków, co do których istniało podejrzenie, że na ich pokładzie może być przemycana broń dla Saddama Husajna. Wcześniej to samo próbowali robić amerykańscy marines, ale po prostu nie dawali sobie rady. Dlatego to zadanie wyznaczono gromowcom.

W końcu nadszedł dzień, kiedy mieli uderzyć na port w Um-Kasr. Komandosi czekali w gotowości bojowej przez kilka dni na rozkaz ataku. W tym czasie w okolicach ich bazy wybuchały już irackie pociski Scud. Szef GROM-u, płk Roman Polko, wydzwaniał do Warszawy. Nasi wciąż nie mieli formalnej zgody polskich władz. "Pierwsza, druga noc i nadal nic... Dopiero trzeciej nocy dowództwo wydało zgodę na rozpoczęcie misji" - opowiada uczestnik bitwy.

Wybrano najlepszy moment, gdy gęsta mgła spowiła platformę. Atakujący mieli przewagę.

"Wiedzieliśmy, że z tej misji możemy nie wrócić. Na kolanie, dosłownie na kilka minut przed akcją, napisałem list do przyjaciela: >Słuchaj, gdyby coś mi się stało, zaopiekuj się moją rodziną<. Niektórzy koledzy wysłali SMS-y podobnej treści. To pomaga. Człowiek ma świadomość, że zostawia po sobie ostatnie słowo do najbliższych" - mówi jeden z komandosów.

GROM szykuje szturm na Um-KasrZanim wsiedli do pontonów, w pełnym rynsztunku podskakiwali przez kilka minut, jak dzieci na placu zabaw. Wszystko po to, żeby upewnić się, że 40 kilogramów sprzętu, broni i amunicji zawieszone na każdym z nich nie wydaje żadnego dźwięku. Od tego zależało ich życie. Dlatego każdy najmniejszy detal, sprzączka czy suwak, musiał być idealnie umocowany do kamizelki lub munduru.

"Nie wiedzieliśmy, co nas czeka na platformie, ale każdy ruch, każdy szczegół mieliśmy dopracowany podczas treningów do perfekcji. Było jedno miejsce, w którym Irakijczycy mogli nas dopaść. Była to wąska kładka długości 300 metrów, którą musieliśmy przejść" - mówi uczestnik operacji.

Kiedy w końcu Polacy dostali się na platformę, zmroził ich niespodziewany dźwięk. "Zadzwonił telefon w jednym z pomieszczeń. Przez chwilę pomyślałem, że to ostatni dzwonek w moim życiu" - wspomina jeden z żołnierzy.

Kiedy Irakijczycy zorientowali się, że to wróg jest na pokładzie platformy, było już za późno. W ciągu kilku minut żołnierze zdobyli obiekt. Potem zniknęli w oparach mgły równie szybko, jak się pojawili. Jeńców przekazali Amerykanom.

Kilka dni po zakończeniu misji jeden z amerykańskich dowódców sił specjalnych chwalił Polaków: "Gdybym miał takich żołnierzy jak wy, to idę na każdą wojnę".

Cała prawda o morderczym treningu żołnierzy GROM. To oni jako jedyni w polskiej armii ćwiczą z ostrą amunicją odbijanie zakładników. Skaczą na spadochronach w nocy i nurkują z pełnym uzbrojeniem.





Gregory Akko: Bardzo się przejąłem tą wielką kwotą pomocy dla Polski w rozumowaniu przeciętnego Polaka, ale nie Amerykanina. Ja jednak siedzę w tym temacie i byłem również w White House Washington D.C. na spotkaniu dotyczącym pomocy militarnej dla Polski i krajów Europy Wschodniej od początku kadencji Prezydenta U.S. George W. Bush.

Relacjonuję ile ta pomoc wynosi od rozpoczęcia wojaczki z arabami przez polską armię. Dane z U.S. Department of State Congressional Budget Justification for Foreign Operations (FY 2002 14.2 mln dol.) od 2003 FY2003 30.6 mln, FY2004 34.8 mln, FY2005 78.8 mln, FY2006 31.8 mln, FY2007 32.1 mln, FY2008 29.2 mln dolarów.

Pomoc dla innych wybranych krajów: Ukraina FY2006 100.1 mln dol., FY2007 100.8 mln, FY2008 84.0 mln, Armenia FY2006 74.5 mln, FY2007 58.1 mln, FY2008 38.9 mln, Azerbejdżan FY2006 46.0 mln, FY2007 40.1 mln, FY2008 25.4 mln, Gruzja FY2006 85.6 mln, FY2007 75.8 mln, FY2008 64.5 mln, Rosja FY2006 84.3 mln, FY2007 63.9 mln, FY2008 52.2 mln dol. Widocznie Rosja bardziej potrzebuje pomocy, niż bogata Polska. Czy polskie władze zapomniały już o intratnym z „offset za F-16"? Chcieli bardzo dobrze zarobić, a wyszło jak zwykle?

Polskie zadłużenie w wymianie handlowej ze Stanami Zjednoczonymi wzrasta w setki milionów dolarów miesięcznie. Ostatnie dane opublikowane przez Foreign Trade Division, U.S. Census Bureau, Washington D.C. (piątek) dnia 11 stycznia br. podane wyniki z listopada ubiegłego roku, wykazują, że tylko w tym miesiącu wymiana handlowa z U.S. była niekorzystna dla Polski na 384.3 mln dol., zwiększając zadłużenie.

Wartość pomocy wojskowej dla Polski wymienionej przez Geoff Morell 750 mln dol. równa się wartości ceny tysiąca wprowadzanych do U.S. Army V-shaped vehicles (Buffalo and Cougar vehicles cena 750 000 dol. za sztukę) wymieniając popularne Humvees. Amerykanie zamierzają w ciągu kilku lat wymienić 160 000 Humvess (35 000 w tym roku w Iraku) na Mine Resistant Ambush Protected vehicles (MRAPs).

Czy te ofiary z polskich żołnierzy niosących pomoc wojskową w Iraku i Afganistanie warte są ceny tysiąca amerykańskich wojskowych samochodów?




Bush asks for defense money for Poland
By DESMOND BUTLER – 11 hours ago

WASHINGTON (AP) — The Bush administration has asked Congress for $20 million for military aid to Poland as it seeks to complete a missile defense deal.

The administration wants to build a European missile shield that would include a radar installation in the Czech Republic and 10 interceptors in Poland. Officials have been trying to reach a deal with the two countries before President Bush leaves office in January.

The U.S. is nearing a deal with Prague, but negotiations with Warsaw have lagged. The talks had been complicated by Poland's demand for help to upgrade its military in exchange for allowing the interceptors.

The request for money for Poland comes at a crucial time as the two sides are set to meet in new negotiations next week on the military aid question.

The Bush administration made its request public Friday as part of a larger budget document, but the document did not tie the money to negotiations with Poland. A State Department official, who asked for anonymity because he was not authorized to comment, confirmed that the $20 million request was intended to allow it to satisfy the Polish demands.

The U.S. missile defense plans have become one of the thorniest issues in U.S.-Russian relations. Moscow opposes the U.S. plan to build part of its global missile defense system so close to Russian borders, arguing that it would undermine the Russian nuclear deterrent.

The Polish government argues that the U.S. security upgrade is necessary because Russia has threatened to target Poland with nuclear missiles if it should allow the interceptors.

The administration's request would have to be approved by Congress before the money would be made available. However, the request is a signal to Poland in the negotiations that it wants to accommodate at least some of Warsaw's conditions.

Polish officials have said they are looking for help to acquire air defenses against short- to medium-range missiles. Negotiators have asked for expensive Patriot 3 or THAAD missiles and have identified 17 areas of the Polish military that the United States could help modernize. Interceptors for the planned U.S. shield are for protection against long-range missiles.

Alex Lech Bajan
CEO
RAQport Inc.
2004 North Monroe Street
Arlington Virginia 22207
Washington DC Area
USA
TEL: 703-528-0114
TEL2: 703-652-0993
FAX: 703-940-8300
sms: 703-485-6619
EMAIL: office@raqport.com
WEB SITE: http://raqport.com

Encouraged by Rabbi Israel Singer's, the General Secretary of the World Jewish Congress, statements in 1996 such as " If Poland does not satisfy Jewish claims, it will be publicly attacked and humiliated in the international forum." So it is a plan to deliberately slander Poland's name and manipulate the American public's opinion against Poles. It was permitted to slander Poles now


Voytek Soldier Bear archive film Wojtek Niedźwiedź Żołnierz



I SAW POLAND BETRAYED AN AMERICAN AMBASSADOR

I SAW POLAND BETRAYED AN AMERICAN AMBASSADOR

(344 p.)—Arthur Bliss Lane—Bobbs-Merrill
I Saw Poland Betrayed

AN AMERICAN AMBASSADOR
REPORTS TO THE AMERICAN PEOPLE

When Arthur Lane stepped into the plane that, in July 1945, was to take him to his post as U.S. Ambassador to Poland, few Americans yet realized that Lane's mission was doomed to the futilities of diplomatic protests. But no Big-Three doubletalk, no top-level deals, not even thick applications of F.D.R.'s charm on Stalin, could alter the inescapable fact: the Russians were in, the U.S. out.

Until the Warsaw government's rigged elections in January 1947, Lane stuck to his post. After that, seeing no hope of Poland's adherence to the Yalta declaration ("free and unfettered elections"), he quit, and returned home to write the saddening story of what he had seen.

Though a career diplomat, Lane has written a blunt and frank report. Where it falls down badly is in the writing. Lane uses that jargon habitual to diplomats, a dialect sometimes confused with English, which makes his occasional revelations seem as blandly dull as his report of an exchange of diplomatic amenities.

Lane found Poland run by a group of highly intelligent and unscrupulous Kremlin agents. Against such hard-bitten commissar types as Hilary Mine and Jakub Berman, who were Poles by birth but acknowledged Moscow as their capital, Lane could only play the gadfly. In Poland, they had the power and he didn't.

Note of Sarcasm. In pages likely to cause uneasiness in Democratic Party headquarters and certain to provoke angry retorts from F.D.R.'s supporters, Lane charges that during Roosevelt's and the early part of Truman's administration, U.S. Government leaders deliberately misled the public about the seriousness of the Polish situation. When Lane told President Roosevelt that strong steps should be taken to maintain Poland's independence, "the President asked rather sharply and with a note of sarcasm, 'Do you want me to go to war with Russia?' "

Roosevelt kept secret the provisions of the Teheran agreement ceding 70,000 square miles of Polish territory to Russia. Why did he? Lane, whose bitterness towards the administrations he represented permeates the book, believes that it was simply because Roosevelt wanted to win the Polish-American vote in 1944. He tells of a State Department official who tried to prevail on Franklin Roosevelt to take a firmer policy with Stalin on Poland, only to be told : " 'You may know a lot about international affairs, but you do not understand American politics.' "

Month of Stalling. The best — and bitterest — chapter in Lane's book, however, is his detailed reconstruction of the tragic 1944 Warsaw uprising against the Nazis, a story full of confusion at the time, but one that in his telling becomes pathetically plain. On July 29, 1944, a Moscow broadcast urged Warsaw to revolt to hasten the entry of Russian troops, then only ten kilometers away. The underground Polish army, led by General Bor, went into action on Aug. 1. The next day it had two-thirds of Warsaw under control. As the Nazis hit back with savage plane attacks, Polish emigré leaders begged the Russians to send planes over Warsaw to drop munitions and food to the rebels. But Russian planes, which for ten days before the revolt had battled the Nazis in the air, remained on the ground.
On Aug. 14, the U.S. asked permission to send planes from England in a shuttle flight to Russia in order to drop aid to Bor's troops. Moscow stalled for a crucial month, finally allowed one flight on Sept. 18. On Oct. 3, the Warsaw insurrection collapsed. The Russians, Lane bitterly concludes, stalled before Warsaw long enough to let the Nazis kill off 250,000 Poles. That made it easier for the Russians to handle the rest.
Arthur Bliss Lane (ur. 16 czerwca 1894, zm. 12 sierpnia 1956) - amerykański dyplomata (1917-1947), ambasador USA w Polsce (1945-1947).

W latach 1917-1919 - sekretarz ambasady USA w Rzymie, 1919 - sekretarz placówki amerykańskiej w Warszawie, kierowanej przez Hugh S. Gibsona, 1920 - w Londynie, gdzie pracował jako sekretarz kolejno pod kierownictwem ambasadorów: J.W. Davisa, a później G.B.Horneya. Z Londynu miał zostać przeniesiony do Buenos Aires, lecz stan zdrowia jego małżonki (Cornelia Thayer Baldwin) spowodował, iż przeniesiono go do Berna w Szwajcarii, gdzie A. Bliss Lane pracował u boku Joshepha C. Grew. Wraz z awansem J.C.Grew na stanowisko Sekretarza Stanu w 1923 roku również A. Bliss Lane pojechał do Waszyngtonu. Zarówno Sumner Welles, z którym Bliss Lane prowadził ożywioną korespondencję, jak i sam Franklin Delano Roosevelt nazywali młodego dyplomatę, jakim był wówczas Bliss Lane, po prostu: „Arthur” . Jego późniejsza droga szybkiego awansu po szczeblach dyplomatycznej kariery obejmowała placówki w Europie oraz w Ameryce Południowej. W roku 1933 A. Bliss Lane został mianowany posłem amerykańskim w Nikaragui, gdzie zaangażował się przeciwko zamiarom obalenia rządu Jounana Sacasa. Trzy lata później, w roku 1936, z tym samym tytułem reprezentował USA w krajach bałtyckich: Litwie, Łotwie i Estonii. Rok później znalazł się już w Jugosławii. W 1941 roku pod jego opiekę przeszła placówka na Kostaryce, zaś w 1942 A. Bliss Lane został mianowany ambasadorem USA w Kolumbii.




Ambasador USA w Polsce
Bliss Lane został mianowany przez Roosevelta ambasadorem USA przy rządzie polskim w Londynie[1] 21 września 1944 r. jednak wobec wkroczenia Armii Czerwonej na teren Polski nigdy w tej roli do Londynu nie pojechał, zgodnie z zaleceniem przełożonych oczekując na dalszy rozwój sytuacji w Waszyngtonie.


Ambasador bez ambasady starał się pozyskać jak najwięcej informacji nie tylko o Polsce, ale i o amerykańskich planach jej dotyczących. Gdy 7 czerwca 1944 roku z amerykańskim prezydentem o sprawach polskich rozmawiał Stanisław Mikołajczyk, 20 listopada swoje 5 minut (dosłownie) otrzymał również Bliss Lane. Tak później wspominał przebieg tej rozmowy: „Powiedziałem, że w mojej opinii bardzo istotnym byłoby wywieranie nacisku na rząd sowiecki, by podtrzymać niezależność Polski i dodałem, że jeśli nie zademonstrujemy naszej siły w chwili, gdy mamy największą armię, marynarkę i siły powietrzne na świecie, a prezydent otrzymał właśnie kolejny mandat od swojego społeczeństwa – nie wiem czy kiedykolwiek będziemy silniejsi. Na co prezydent odpowiedział ostro i z nutą sarkazmu – „Czy chcesz bym poszedł na wojnę z Rosją?” Odpowiedziałem, że nie to miałem na myśli, lecz to, by przyjąć ostrą linię i z niej nie schodzić, wówczas, miałem pewność, osiągnęlibyśmy nasze cele. Zaobserwowałem, że prezydent miał inną wizję wolnej Polski od naszej. Prezydent powiedział, że ma pełne zaufanie do słów Stalina i miał pewność, iż ten się z nich nie wycofa".

13 lutego, a więc tuż po zakończeniu obrad konferencji jałtańskiej, podsekretarz stanu Joseph C.Grew wydał oświadczenie oznajmiające, że Arthur Bliss Lane w dalszym ciągu pozostanie w Waszyngtonie, oczekując na dalszy rozwój sytuacji. 5 kwietnia 1945 Bliss Lane wystosował memorandum do E.Stettiniusa, w którym rekomendował informowanie amerykańskiej opinii publicznej o pogorszeniu się stosunków amerykańsko–sowieckich, zwłaszcza w kwestii polskiej. Po śmierci Roosevelta, jego następca potwierdził nominację Bliss Lane'a na stanowisko ambasadora USA w Polsce. 4 lipca Bliss Lane, który usilnie zabiegał o spotkanie z nowym sekretarzem stanu - Jamesem F. Byrnesem, został przez niego przyjęty. Bliss Lane wyszedł ze spotkania rozczarowany, jako że nie otrzymał sposobności omówienia z własnym przełożonym „jednego z najbardziej drażliwych tematów stojących przed USA", i to w przededniu konferencji poczdamskiej. Jeszcze bardziej upokarzające dla Bliss Lane'a okazało się kolejne spotkanie z J.Byrnesem w Paryżu 6 lipca 1945 roku. Zaczepiony przed hotelem przez ambasadora sekretarz stanu miał mu odpowiedzieć zniecierpliwiony zamykając drzwi od samochodu: „Słuchaj Arthur, te rzeczy po prostu mnie nie interesują. Nie chcę, by zawracano mi nimi głowę”. Do Warszawy amerykański dyplomata przybył jednak dopiero 1 sierpnia 1945 r., po drodze z własnej inicjatywy zatrzymując się na nocleg w Poczdamie, gdzie trwały obrady konferencji Wielkiej Trójki.

Arthur Bliss Lane przebywał w Polsce od 1 sierpnia 1945 do 24 lutego 1947 roku, przez cały ten okres kierując pracami ambasady ulokowanej w pokojach warszawskiego hotelu "Polonia". Szczegółowy opis tego okresu znajduje się w publikowanych wspomnieniach ambasadora, które ukazały się w języku polskim nakładem wyd. Krąg w 1984 r. pt. "Widziałem Polskę zdradzoną". Spośród zagadnień podejmowanych przez ambasadora, które stanowiły także o charakterze relacji dwustronnych amerykańsko-polskich najistotniejszymi były: wybory parlamentarne, które zgodnie z zapisami Jałty i Poczdamu miało cechować "wolne i nieskrępowane" głosowanie, problem udzielenia Tymczasowemu Rządowi Jedności Narodowej kredytów w wysokości 90 milionów dolarów, rekompensata za znacjonalizowane mienie amerykańskie, zwolnienie z więzień osób deklarujących amerykańskie obywatelstwo, a także swoboda relacjonowania wydarzeń w Polsce przez amerykańskich dziennikarzy.

W dniu 19 stycznia 1947 roku, wspólnie z ambasadorem brytyjskim - Victorem Cavendish Bentinckiem - Bliss Lane zorganizował 16 zespołów obserwujących przebieg głosowania na obszarze Polski. W wyniku tej akcji do Waszyngtonu i Londynu trafiły obszerne raporty w oparciu o który bez cienia wątpliwości uznano, iż wybory w Polsce były pogwałceniem postanowień z Jałty i Poczdamu, gdyż cechowały je "przemoc i oszustwo".


Na własną prośbę
Po powrocie do USA (sam poprosił o dymisję) Bliss Lane odszedł ze służby dyplomatycznej i zajął się publicystyką, podejmując głównie zagadnienia dotyczące losu Polski. W latach 1947-1956.

Arthur Bliss Lane był członkiem, a nierzadko honorowym przewodniczącym takich organizacji o charakterze antykomunistycznym jak np.:

Common Cause Inc.,
American Commitee for the Investigation of the Katyn Massacre,
National Commitee for a Free Europe,
Paderewski Testimonial Fund,
J. McGrew National Committee for Free Europe (od 1949 Committee to Stop World Communism),
National Committee of Operation Democracy,
Institute of Fiscal and Political Education,
Tolstoy Foundation (od 1954),
DACOR Diplomatic and Consular Officers Retired.
Brał również udział w pracach Republican National Committee’s Foreign Language Groups. Był jednym ze sponsorów pisma The Polish Review. W archiwum dyplomaty znajduje się duża liczba artykułów prasowych świadczących o jego niemalejącym zainteresowaniu Polską do jego śmierci w 1956 roku.


Bibliografia
Archiwalia
Arthur Bliss Lane Papers, Sterling Memorial Library, Yale University, New Heaven CT.
Wspomnienia
A.Bliss Lane,I Saw Poland Betrayed. An American Ambassador Reports to the American People, New York 1948;
A.Bliss Lane, Widziałem Polskę zdradzoną, Warszawa 1984.
Opracowania
V.Petrov, A Study in Diplomacy. The Story of Arthur Bliss Lane, Chicago 1971;
John A. Sylvester, Arthur Bliss Lane. A Career Diplomat, Universtiy of Wisconsin 1967 ;
John L.Armstrong, More than a Diplomatic Mission; The American Embassy and the Ambassador Arthur Bliss Lane in Polish Politics, July 1945-February 1947, University of Wisconsin-Madison 1990.